Ines Tareczka

21.07.2010 - Rozwiązanie Problemu!

Dzień dobry, obiecałam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i dotrzymam słowa. Moja wściekła mina, którą widzicie na powyższym zdjęciu to już przeszłość. Dlaczego? Zaczęłam chodzić do pralni. Już nie musze męczyć się z praniem, denerwować się na kolejne plamy "nie do wybawienia", godzinami ślęczeć nad deską do prasowania. Wybrałam łatwiejsze życie. Wybrałam pralnię, która ma taką ilość oddziałów, że jest mi zawsze po drodze. Gdy nie mam ochoty wychodzić z domu, po prostu dzwonię. Pralnia Lavatoria przyjeżdża o ustalonej godzinie, następnego dnia odwozi mi czyste rzeczy. Wszystko to w cenie, na którą każda z nas może sobie pozwolić i niespotykanej dotąd jakości. W domu tak się nie da. Przekonałam się, ile rzeczy można zrobić w tym czasie. Częściej wychodzę z domu, mam więcej czasu dla siebie. Mój mąż jest także zadowolony, bo zamiast prania mogę robić z nim setki innych rzeczy. Zaczęliśmy spędzać więcej miłych wieczorów razem. Oglądamy wiele filmów wieczorem, zapalamy świece, kładziemy się na kanapie, przytulamy. Zaczęliśmy chodzić do kina, spacerować. Zastanów się, czy też nie chcielibyście tak spędzanych chwil. A może wolicie wylewać siódme poty prasując dzisiątą już dzisiaj koszulę? Przez ten krótki okres zdałam sobie z czegoś sprawę. W życiu najdroższy jest czas, bo straconego nie da się już odkupić...

Witam Wszystkich!

Oto ja, kobieta, Ines Tareczka. Pewnie zastanawiasz się teraz kim ja właściwie jestem. Jestem dokładnie taka sama jak Ty! Mogę być Tobą, Twoją przyjaciółką, albo przyjacielem. Czasem czuję się, jakbym żyła w przeszłości, a mamy przecież XXI wiek. Jest tyle przyjemnych rzeczy do zrobienia, a mimo to każdy mój tydzień wygląda tak samo. Dopadło mnie ogólne zmęcznie tymi wszystkimi obowiązkami domowymi. Czuję, że chyba powoli popadam w rutynę. Bardzo chciałabym to zmienić, znowu wrócić do teraźniejszości. Chcę znowu żyć pełnią życia. Szukam pomocy, ulgi w chociaż jednej z moich domowych prac. My, kobiety pracujemy przecież podwójnie. Zajmowanie się domem jest nieraz jeszcze trudniejsze niż standardowy etat, ponieważ tutaj nasz etat trwa 24 godziny na dobę. Małgorzata Plama namówiła mnie, żeby znaleźć coś, co da nam choć chwilę wytchnienia. Codziennie każdy moment przepada bezpowrotnie. Zastanówmy się więc, jak wiele tych momentów chcemy tracić. Ja jestem już blisko odnalezienia rozwiązania. Małego, ale pozwala ono uratować kilka tych momentów. Pozwala ono chociaż jedną część mojej codziennej domowej pracy spożytkować na wieczór w kinie, romantyczną kolację, czy spacer w świetle gwiazd. Zaglądajcie tutaj, a już niedługo podzielę się z Wami moimi przemyśleniami.

Pozdrawiam, Ines Tareczka.